Mistrz prowokacji, wybitny humanista i kino, które do dziś… rozpali obrazy schowane pod powiekami. Retrospektywa Paula Verhoevena na festiwalu Ars Independent!
Wydaje się, że mało który reżyser potrafi w tak bezczelny, genialny i wyrafinowany sposób łączyć pulpową rozrywkę z mrocznym moralitetem. Zanim Paul Verhoeven stał się synonimem hollywoodzkich skandali, jako dziecko przeżył piekło bombardowań Hagi w czasie II wojny światowej – obrazy płonących domów i ciał na ulicach na zawsze ukształtowały jego obsesję na punkcie przemocy, ciała i ludzkich słabości. Co ciekawe, ten późniejszy prowokator ukończył z wyróżnieniem… doktorat z matematyki i fizyki na Uniwersytecie w Lejdzie! To pewnie dlatego jego filmy, choć oparte na pierwotnych instynktach, są skrojone z chirurgiczną, wręcz matematyczną precyzją.
Dzięki kurateli instytucji Silesia Film na tegorocznym festiwalu Ars Independent w katowickim Kinie Światowid przyjdzie nam doświadczyć kompletnej sekcji poświęconej temu holenderskiemu wizjonerowi!
Perła w koronie retrospektywy: „Nagi instynkt” (1992)
I chyba trudno o bardziej wybuchowy amalgamat erotyki, kryminału i thrillera psychologicznego, niż… „Nagi instynkt”. Kiedy detektyw Nick Curran (Michael Douglas) prowadzi śledztwo w sprawie brutalnego morderstwa z użyciem szpikulca do lodu, wkracza w niebezpieczną grę z Catherine Tramell (zjawiskowa, hipnotyzująca Sharon Stone). Verhoeven stworzył arcydzieło suspensu – wybitnie prowokujący film o obsesji, manipulacji, toksycznym pożądaniu i zbrodni, która odciska trwałe piętno na ludzkiej duszy. Słynna scena przesłuchania z przesuwaniem nóg przeszła do historii popkultury, ale pod warstwą erotycznego prowokatorstwa kryje się precyzyjnie skonstruowany, duszny neobarokowy kryminał.



