Zapomnijcie na chwilę o Szczepanie Twardochu jako twórcy świadomym, z określonym dorobkiem, ubranym w szyte na miarę garnitury. Bo „Przemienienie” to powrót do czasów, gdy jeden z najważniejszych dziś polskich pisarzy dopiero ostrzył swój literacki skalpel. To jego trzecia książka, która po latach wraca do nas jako niesamowicie interesujący… dokument przejściowy.

Szczepan Twardoch zabiera czytelnika w mroczne zakamarki PRL-u, gdzie granica między dobrem a złem jest niepokojąco płynna… Zainteresowani? Powieść ukazała się nakładem Wydawnictwa Marginesy.
Metafizyczna pustka i szukanie wolności
Lektura „Przemienienia” uświadamia nam, jak przenikliwym kronikarzem rzeczywistości jest Szczepan Twardoch. Autor kreśli tło społeczne, w którym na ołtarzu składane są fałszywe ofiary, a dawne świętości przypominają już tylko puste skorupy. To świat dotknięty głębokim kryzysem wiary, ale nie takim z teologicznych traktatów – to bardziej kryzys „uliczny”, egzystencjalny, odczuwalny w codziennym braku sensu.
Powieść inspirowana badaniami ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego nie jest jednak publicystyczną polemiką, lecz pełnokrwistą, literacką opowieścią o uwikłaniu, zdradzie i duchowej pustce.
Bunt jednostki przeciwko dyktaturom zasad
Twardoch zaludnił swój literacki świat ludźmi z krwi i kości, z których każdy niesie swój własny, prywatny krzyż. Nie dostajemy tu papierowych figur, lecz galerię postaci uwikłanych w sieć zależności, gdzie każda biografia to kolejne pęknięcie na gładkiej powierzchni systemu.
Mamy zatem w powieści księdza, który zamiast nieść pociechę, sam miota się w kleszczach stygnącej wiary, próbując wykrzesać sens z rytuałów, w które przestał wierzyć. Obok niego pojawia się homoseksualny informator SB – postać tragiczna, zaszczuta, handlująca własną godnością w świecie, który nie wybacza inności. Jest też zakochana sekretarka, której uczucie w tej dusznej rzeczywistości wydaje się nieomal zmyśleniem…

Co ważne, u Twardocha te historie nie biegną obok siebie bezcelowo. One się przenikają, zgrzytają i wzajemnie podważają, odsłaniając kolejne warstwy prawdy, która wcale nie wyzwala, a jedynie mocniej zaciska pętlę na szyjach bohaterów.
Akcja osadzona na Górnym Śląsku, z Katowicami i Gliwicami w tle, pulsuje autentyzmem. Śląska gwara, lokalne realia i emocjonalna więź autora z regionem dodają powieści głębi. Tak naprawdę Górny Śląsk u Twardocha to żywy, oddychający organizm, który dyktuje rytm całej opowieści. Miejsca specyficzne, upiorne i piękne, o konkretnym ciężarze, zapachu i fakturze… spowite mgłą tajemnicy, którą chce się odkrywać.
Twardoch serwuje nam literacki obraz czasów, które dla młodszych będą fascynującą, surową lekcją historii podaną bez znieczulenia, a dla tych, którzy pamiętają tamtą rzeczywistość – sugestywnym wspomnieniem, być może bolesnym, ale niesamowicie ważnym. „Przemienienie” ukazało się nakładem Wydawnictwa Marginesy.



