Powrót do dawnej szkoły po dwudziestu latach miał być jedynie sentymentalnym zrywem, ale w nowym thrillerze Malwiny Chojnackiej szybko zmienia się w przerażający koszmar. Zamiast beztroskich wspomnień bohaterowie muszą zmierzyć się z paraliżującym strachem i mrocznymi sekretami z nocy maturalnej. Autorka trafnie demaskuje mechanizmy samooszukiwania i pokazuje, jak łatwo poukładane życie rozpada się pod wpływem jednej nocy. W specjalnej rozmowie zdradza kulisy powstawania powieści, wyjaśnia metaforyczne znaczenie tytułowego „skamienienia” i opowiada o traumach, które czekają w ukryciu, by uderzyć ze zdwojoną siłą. Thriller „Skamieniałe dziewczyny” ukazał się nakładem wydawnictwa Harper Collins Polska.
Marcin Waincetel: Zapowiedź książki sugeruje, że zjazd absolwentów jako nieoczywistą próbę odzyskania dawnej beztroski. Dlaczego powroty do miejsc młodości tak często uruchamiają w nas impulsy, o które sami byśmy się nie podejrzewali – i czy nostalgia z natury nie jest po prostu formą samooszukiwania?
Malwina Chojnacka: Na pewno nostalgia sprawia, że patrzymy na nasze wspomnienia przez różowe okulary. Myślę, że nie do końca jest to niebezpieczne samooszukiwanie się, chociaż oczywiście bywa różnie i są osoby, których umysł bardzo sprawnie wymazuje złe momenty z przeszłości i przekierowuje wyłącznie na te dobre.
Nocny wybryk i włamanie do dawnej szkoły błyskawicznie zmieniają charakter tej historii. Czy przestrzenie z naszej przeszłości absorbują emocje i sekrety, a wszystko łączy się z nieoczywistym mrokiem…
Jeżeli rozmawiamy o moich bohaterach, to jest tam motyw dojrzewania do odkrycia prawdy dotyczącej przeszłości i zmierzenia się z tym mrokiem. Czasem wymaga to terapii i pewnej dojrzałości. W mojej powieści bohaterowie spotykają się dwadzieścia lat po maturze. Już coś przeżyli, mają za sobą wiele radosnych i bolesnych doświadczeń. Grają jednak przed sobą nie zdradzając motywów, dlaczego tak naprawdę zdecydowali się na to spotkanie.
I to właśnie bardzo podbija emocje zapisane w książce. Tytułowe „skamienienie” silnie rezonuje z fabułą. Kto w tej opowieści tak naprawdę zastygł w bezruchu – ofiara, bohaterowie uwięzieni w swoich rolach sprzed dwudziestu lat, czy może cała społeczność, która woli nie dostrzegać pęknięć na własnym wizerunku?
Nie da się ukryć, że tytuł mojego thrillera zawiera w sobie metaforę. Myślę, że najbardziej rezonuje ze stanem zahibernowania… także w przyrodzie, w naturze, gdy zaatakowane zwierzę zastyga z przerażenia… i w ogóle się nie broni. Ten odruch dotyczy również ludzi mierzących się z nagłym niebezpieczeństwem. Dlatego tak często używa się zwrotu, że ktoś „skamieniał ze strachu”. O tym odruchu, który tak naprawdę blokuje nas w momencie niespodziewanego ataku, rozmawiałam często z moim trenerem podczas zajęć samoobrony z elementami kung-fu. Podkreślał, że najważniejsze w takim momencie, to zmusić się do wyrwania ze stanu zahibernowania i próbować się bronić. Tytułowe „skamienienie” to stan, dzięki któremu oprawcy robią z ofiarami, co chcą. Ale nadchodzi w końcu przebudzenie i siła do walki. Więcej nie mogę zdradzić, żeby nie odkryć ważnych wątków fabuły.
Z książki się obraz grupy dorosłych ludzi, których z pozoru poukładane życia pękają pod wpływem jednej nocy. Jak daleko potrafi posunąć się człowiek, by chronić wizerunek, który budował przez dekady, gdy na szali staje dawno zapomniany błąd?
Najciekawszy dla mnie jako autorki jest sposób w jaki bohaterowie widzą jedno z wydarzeń z przeszłości, gdy świętowali zakończenie roku szkolnego i rozdanie świadectw maturalnych. Każda z tych osób widzi to zdarzenie inaczej. Nie mają także do końca pojęcia, co się naprawdę wydarzyło i dlaczego niewinne spotkanie przerodziło się w koszmar jednej z uczestniczących w nim osób. Nie wiedzą, jak o tym rozmawiać, jak otwierać stare rany. Może lepiej udawać, że nic się nie stało, przypudrować wspomnienia, wybielić siebie i swoje działania? Czytelnik musi sam odpowiedzieć sobie na te pytania, gdy już pozna cały przebieg tego zdarzenia i perspektywę każdego z bohaterów.
Obok czterdziestolatków powracających do przeszłości pojawia się współczesna młodzież z tej samej szkoły. Czy obecni uczniowie są dla bohaterów jedynie przypomnieniem dawnych błędów, czy raczej lustrem, w którym boją się ujrzeć własne porażki?
Jednym z bohaterów powieści jest nauczyciel plastyki i myślę, że jego podejście do uczniów, chociaż nie jest specjalnie wymagający, pokazuje, że tak naprawdę między nim, a młodszym pokoleniem jest przepaść. Chciałam także pokazać, jak często bezmyślność i beztroska młodych ludzi staje się przyczyną tragedii. W powieści pojawia się motyw imprezy organizowanej przez kogoś anonimowo w nocy, w środku lasu. Tak naprawdę tajemniczość „organizatora” to dla uczniów miejscowego liceum powód do ekscytacji, a nie coś podejrzanego, co powinno budzić obawy. Chciałam uświadomić czytelnikom, że często beztroska może prowadzić do tragedii.
Odebrane zgłoszenie, ataki w ciemności, makabryczne odkrycie na boisku – wydarzenia pędzą z siłą lawiny. Na ile tragiczny finał tej nocy był efektem nieszczęśliwego splotu okoliczności, a na ile konsekwencją decyzji podjętych dwadzieścia lat wcześniej?
Myślę, że to konsekwencja tego, co zdarzyło się wiele lat wcześniej. To konsekwencja zawiedzionych ambicji, zadanych i niegojących się ran, zawiści, zazdrości, rozczarowań. Nie mogę zdradzić więcej, ale wszystko to odnosi się do głównego antagonisty. To on jest motorem działań reszty i to właściwie dzięki niemu kilka osób zjawia się na zjeździe absolwentów w Wilczym Kamieniu. On steruje ich emocjami, chociaż nie mają o tym pojęcia.
Mroczne korytarze i przerażające odkrycie sprawiają, że bezpieczna dotąd przestrzeń zamienia się w teren polowania. Jak buduje się poczucie zagrożenia w miejscu, które teoretycznie powinno kojarzyć się ze wspomnieniami z dzieciństwa?
Bardzo pomaga w tym określona aura… Bohaterowie decydują się wejść do budynku dawnego liceum dwadzieścia lat po maturze i robią to w nocy, gdy leje deszcz. Szkoła jest pusta. Zaglądają do miejsca, w którym kiedyś rzadko bywali i tylko na chwilę, czyli do pokoju nauczycielskiego. Już nie są uczniami tej szkoły. Mogą rozsiąść się przy stołach i odczarować to miejsce, które kiedyś budziło wiele emocji. Jeden z bohaterów jest tu teraz nauczycielem. Zmieniły się role. Mogą śmiać się ze swojego dawnego strachu związanego z tym pomieszczeniem, bo często dostawali tu reprymendę od nauczycieli. Ale nagle strach wraca i jest dużo potężniejszy niż ten „szkolny” lata temu.
Zapowiedź książki sugeruje, że sekrety z przeszłości w końcu muszą ujrzeć światło dzienne. Czy w opowieściach o dawnych grzechach prawda przynosi bohaterom oczyszczenie i ulgę, czy raczej staje się ostatecznym punktem bez odwrotu?
Wydaje mi się, że przynosi oczyszczenie i ulgę. Tak jest w przypadku Mileny, która w końcu nabrała odwagi, żeby skonfrontować się z dawnymi wspomnieniami związanymi z jej liceum i kolegami z klasy maturalnej i dlatego decyduje się jednak przyjechać na nieformalny zjazd absolwentów w Wilczym Kamieniu.
Malwina Chojnacka – Pisarka, scenarzystka, dramatopisarka. Absolwentka Wydziału Wiedzy o Teatrze Akademii Teatralnej w Warszawie oraz Wytwórni Scenariuszy przy Wytwórni Filmów Fabularnych w Warszawie. Autorka komedii „Mister Enigma” {Teatr Podaj Dalej}, dramatu „Upał” wyróżnionego w ogólnopolskim konkursie Teatroteki na dramat telewizyjny zorganizowanym przez Wytwórnię Filmów Fabularnych w Warszawie z okazji 100-lecia Związku Autorów i Kompozytorów w 2018 roku. Autorka scenariusza do filmu Joanny Szymańskiej „Przestrach” z Mariuszem Kiljanem i Rafałem Zawieruchą w rolach głównych. Pisze scenariusze seriali telewizyjnych. Debiutowała powieścią obyczajową „Syndrom starszej siostry”. Autorka serii „Karma” opowiadającej o sile kruchych kobiet i o założonej przez nie restauracji przyjaznej psom.





