„Lato” – diabelskie porachunki Rajchera – recenzja książki

UDOSTĘPNIJ

Upalne lato, trupy na ściankach, czyli Michał Ritter powraca z nową odsłoną cyklu „Cztery pory zbrodni” – koniec wakacji, a więc omawiamy… „Lato”.

Wydawałoby się, że Hubert Rajcher wyszedł wreszcie na prostą. Po traumatycznym śledztwie, z którym zmagaliśmy się na kartach pierwszej części cyklu, były operator GROM-u zamienia tułaczkę na własny kąt, a życiowy reset pieczętuje otwarciem szkółki samoobrony. Ale w prozie Michała Rittera spokój to jedynie cienka warstwa asfaltu na topniejącym w słońcu warszawskim bruku. Autor po raz kolejny udowadnia, że nie ma zamiaru oszczędzać ani swoich bohaterów, ani czytelników. Drugi tom tetralogii zatytułowany „Lato” trafia w czytelnicze oczekiwania z precyzją wojskowego snajpera….

Tajemniczy autor i dyplomatyczne kulisy

Stworzeniem tej absolutnie nieoczywistej serii zajął się zresztą jeden z najbardziej intrygujących twórców na polskim rynku książki. Pod pseudonimem Michał Ritter ukrywa się bowiem prawdziwy erudyta – ekspert w dziedzinie terroryzmu i sekt religijnych oraz znawca Dalekiego Wschodu, który przez wiele lat pracował w dyplomacji. Ten pisarz, dziennikarz i tłumacz, autor kilkudziesięciu wielokrotnie nagradzanych oraz wyróżnianych publikacji, doskonale zna kulisy politycznych gier i psychologiczne fundamenty ludzkiego strachu. Właśnie unikalna wiedza wyziera z każdego rozdziału powieści, czyniąc z niej coś znacznie więcej niż zwykłą lekturę rozrywkową.

Brudny świat błysków fleszy i wojskowa taktyka

Kiedy w stolicy temperatura przekracza wszelkie dopuszczalne normy, medialny świat obiega wiadomość o morderstwie znanego piosenkarza, Adama Xaviera. Zwłoki zostają odnalezione w warunkach sugerujących, że nie mamy do czynienia z przypadkowym napadem, lecz z początkiem serii brutalnych, przemyślanych egzekucji nakierowanych na znane twarze show-biznesu. Do sprawy trafia komisarz Anna Zaspa. Zmęczona systemową presją i otoczona męskim szowinizmem ponuro spoglądającym na jej sukcesy, ponownie sięga po wsparcie Rajchera. Problem w tym, że gdy w grę wchodzą zbrodnie celebrytów, równolegle uderzają nierozliczone grzechy z syryjskiej przeszłości byłego komandosa….

Gatunkowa hybryda najwyższej klasy

Ritter wykonuje krok, na który decyduje się niewielu rodzimych twórców. Zamiast serwować klasyczną, proceduralną powieść policyjną, buduje zręczny mariaż kryminału z mięsistą sensacją i thrillerem psychologicznym. Warszawskie ulice w jego ujęciu stają się niemal klaustrofobicznym teatrem działań warstwy uprzywilejowanej. Z jednej strony mamy brudny świat fałszywych błysków fleszy i pozornej nietykalności gwiazd, z drugiej zaś taktyczne opisy konfrontacji, w których czuć znajomość wojskowego rzemiosła i realistycznego podejścia do samoobrony. Duszny klimat rozgrzanego miasta nie jest tylko tłem, lecz staje się cichym bohaterem wyciągającym z postaci najgorsze instynkty. Jednocześnie Rajcher, mimo swoich imponujących umiejętności, nie jest niezniszczalnym bohaterem z kina akcji i płaci realną cenę psychologiczną za swoje decyzje, a chemia między nim a Zaspą opiera się na ciągłym przeciąganiu lina między procedurą a brutalnym pragmatyzmem.

Dojrzały thriller bez zbędnych ozdobników

O ile pierwsze otwarcie cyklu stanowiło udany wstęp do całości, o tyle kontynuacja wyraźnie podnosi poprzeczkę. Autor pisze bez zbędnego ozdobnika, krótko, tnąc zdania niczym chirurgiczny skalpel, ale potrafi też zwolnić w momentach, gdy trzeba zajrzeć do głowy człowieka zdemolowanego przez wstrząsy pourazowe. Słowem – to niezwykle rzetelnie zrealizowany, dojrzały thriller, w którym motyw zemsty nie jest jedynie pretekstem do rozlewu krwi, ale rozliczeniem z winą, od której nie da się po prostu odjechać. Jeśli szukacie lektury na duszne wieczory, przy której stracicie poczucie czasu, to jest właśnie ten adres.

spot_img
0FaniLubię
0ObserwującyObserwuj
0ObserwującyObserwuj
- Advertisement -spot_img