Wydaje się, że każdy z nas nosi w sobie określone strachy zakorzenione w przeszłości – niewytłumaczalne, pierwotne lęki, które w dzieciństwie kazały nam z niepokojem spoglądać w mrok pod łóżkiem. Z wiekiem uczymy się je zagłuszać, wierząc naiwnie, że dorosłość przynosi racjonalizm, bezpieczny pancerz i grubą kreskę odcinającą nas od dawnych traum. Michał Śmielak w swojej najnowszej powieści „Czarne Morze” w bezceremonialny sposób weryfikuje to przekonanie. Wykorzystując sztywne, wydawałoby się, ramy klasycznego kryminału, autor buduje opowieść głęboko poruszającą, wielowątkowa, niejednoznaczną. Ceniony twórca pokazuje nam, że potwory z przeszłości rzadko kiedy umierają – one po prostu cierpliwie czekają w ciemności… Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Czarna Owca.

Pułapka oczywistości i upadek ze szczytu
Śmielak to wyjątkowo świadomy autor, który doskonale zna reguły gatunku, ale zamiast przepisywać je po raz setny z nudnego podręcznika, woli bezczelnie żonglować naszymi przyzwyczajeniami. Konstruuje intrygę niesztampowo, odwracając tablicę z wzorcami konwencji już na samym starcie. Zamiast mozolnego zbierania dowodów, sterylnych badań laboratoryjnych i polowania na nieuchwytny cień, dostajemy… coś zupełnie innego. Seryjny morderca, Jan Kańczuga, znany jako Bestia z Zagłębia, siedzi skuty w policyjnym radiowozie. Znamy jego twarz, grzechy i modus operandi. Potwór współpracuje, przyznaje się do winy, prowadzi policję na miejsce ukrycia kolejnych zwłok podczas wizji lokalnej. Sprawa zamknięta? Nic z tych rzeczy. Wystarczy ułamek sekundy, chwila rutynowej dekoncentracji i Kańczuga dosłownie zapada się pod ziemię, jakby był lokalnym, mrocznym bóstwem tego terenu.
Spektakularna porażka druzgocze życie zawodowe komisarza Pawła Hardego. Odsunięty od spraw kryminalnych, zdegradowany i przygnieciony poczuciem absolutnej porażki, Hardy ucieka przed rzeczywistością w ordynarny, bezwzględny ciąg alkoholowy. Autor rysuje jego postać bez grama hollywoodzkiego blichtru. Nie jest to uroczo gburowaty detektyw z papierosem w kąciku ust, lecz człowiek unurzany w głębokiej autodestrukcji, egzystujący na seryjnym dnie wyłącznie dzięki uporowi garstki życzliwych ludzi, którzy próbują go ratować często wbrew jego własnej woli.
I gdy już zaczynamy się obawiać, że Śmielak serwuje nam kolejną kliszę o zapijaczonym gliniarzu, z jakich można by skompletować niejedną komendę w polskiej literaturze, następuje gwałtowne przesunięcie akcentów. Okazuje się, że trawiące Hardego demony można uciszyć, ale cena za ten chwilowy reset jest przerażająca. Potrzebny jest silny, zewnętrzny bodziec – kolejna brutalna zbrodnia, która nosi wyraźny podpis Bestii. Co gorsza, morderca nie tylko wrócił na żerowisko, ale zagiął parol na samego Hardego, rzucając mu osobiste wyzwanie i wyciągając na światło dzienne sekrety, które komisarz próbował zakopać na dnie pamięci.
Geografia zła i metaforyczne bagno
W „Czarnym Morzu” przestrzeń nie jest wyłącznie biernym tłem, dekoracją z dykty i dywanika. Sosnowiec, a w szczególności bagniste rejonu Ostrów Górniczych i tytułowego osiedla, zyskują tu status właściwie bohatera dramatu. Śmielak kapitalnie wykorzystuje lokalny koloryt i historię terenu. Czarne Morze to dawne bagniska i torfowiska, miejsce o mrocznej przeszłości, gdzie kiedyś załatwiano krwawe porachunki, a jego nazwa bezpośrednio odnosi się do wydobywanego tu węgla.

Czarna, lepka, węglowo-błotnista maź staje się u Śmielaka doskonałą metaforą ludzkiej psychiki i kondycji moralnej bohaterów. To właśnie w tym tytanowym uścisku traum oraz wyjątkowo trudnych doświadczeń Hardy musi odnaleźć nową, pierwotną siłę, by podjąć bezkompromisową grę na śmierć i życie. Autor buduje napięcie nie poprzez efekciarskie pościgi i eksplozje, ale za pomocą konfliktu, dusznej atmosfery i zderzenia skrajnych ambicji – czego najlepszym dowodem jest postać prokuratorki Justyny Potomnej, kobiety bezgranicznie owładniętej własnymi potworami sukcesu. W tym świecie pełnym szarości jedynym ratunkiem stają się sojusze najbardziej nieoczywiste, zawierane na krawędzi przepaści.
Cena zanurzenia
Michał Śmielak skonstruował kryminał krwisty, mięsisty i bezkompromisowy, który przekonuje sugestywną aurą, zatrzymuje za sprawą wyjątkowych charakterów postaci… „Czarne Morze” to opowieść o złu, w którym trzeba się dosłownie unurzać, dać się nim oblepić i wciągnąć pod jego brudną powierzchnię, by móc je w ogóle zrozumieć, a w konsekwencji – znaleźć jakikolwiek sposób na jego unicestwienie. Książka ukazała się nakładem wydawnictwa Czarna Owca.



