Zatopieni w mroku wspomnień – recenzja książki „Czarne Morze”

UDOSTĘPNIJ

Niektórzy wierzą, że przeszłość to martwy ląd, po którym można przestać stąpać. Michał Śmielak w swojej najnowszej powieści udowadnia jednak, że to raczej głęboka, mętna woda. Można w niej długo dryfować, udając, że wszystko jest w porządku, dopóki coś nie chwyci nas za kostkę i nie zacznie wciągać na dno… „Czarne Morze” to wyjątkowo zrealizowany kryminał o potworach, które nie czekają w szafie, ale w naszych własnych wspomnieniach i błędach, których nie da się naprawić. Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Czarna Owca.

Deszczowy prolog i błąd, który niszczy wszystko

Każdy z nas mierzy się z określonymi lękami. Dreszczem niepokoju, który może budzić nas w środku nocy. Niezależnie od czasu, niezależnie od wieku… Śmielak otwiera swoją powieść niepokojącą przypowieścią o lęku przed tym, co czai się pod łóżkiem. Sugestywnie rozpisany, naprawdę elektryzujący wstęp do historii, której autor właściwie od pierwszej strony gra z naszymi przyzwyczajeniami. Michał Śmielak nie bawi się bowiem w klasyczne podchody – już na starcie dostajemy twarz i nazwisko mordercy. Jan Kańczuga, „Bestia z Zagłębia”, przyznaje się do winy, wskazuje groby ofiar, a później… dosłownie zapada się pod ziemię podczas wizji lokalnej. Ten jeden moment nieuwagi niszczy życie komisarza Pawła Hardego, zamieniając obiecującą karierę w autodestrukcyjny ciąg i walkę o przetrwanie każdego kolejnego dnia.

Piekło na ziemi, czyli wejście do Czarnego Morza

W historii istotny jest określony czas, ale również miejsca. Specyficzna aura. Tytułowe Czarne Morze to coś więcej niż tylko nazwa sosnowieckiego osiedla. Tak naprawdę my, jako czytelnicy, wchodzimy do postindustrialnej przestrzeni Zagłębia, gdzie deszcz wydaje się padać od lat, a krajobraz pokopalnianych nieużytków idealnie odbija stan psychiczny głównego bohatera. Hardy to postać właściwie zatopiona w porażce – ucieka przed świadomością, że zawiódł, dopóki morderca nie postanawia przypomnieć o sobie w najbardziej brutalny sposób. Kolejne zbrodnie sugerują jednak, że Kańczuga nie chce tylko zabijać; on chce dokończyć niszczenie Hardego, uderzając w traumy, które komisarz od lat próbował utopić w alkoholu. Choć, tak naprawdę, nie tylko o próbie odkupienia win jest ta historia…

W labiryncie nieoczywistych sojuszy

Nie da się ukryć, że wielka siła tej powieści tkwi w tym, jak Śmielak żongluje schematami. Mamy tu zapitego policjanta i seryjnego mordercę, ale ich relacja przypomina raczej krwawą partię szachów, aniżeli standardowy pościg. Autor zmusza nas do wejścia w mrok – ten fizyczny, związany z Sosnowcem, ale również ten podskórny, ukryty w emocjach. W świecie Śmielaka granica między łowcą a ofiarą jest cienka jak włos, a każda próba odkupienia wymaga ubrudzenia rąk w bagnie, z którego nie da się wyjść zupełnie czystym. Doświadczamy starcie nie tylko z Bestią, ale i z ludźmi systemu, jak chorobliwie ambitna prokurator Justyna Potomna, co tylko zagęszcza i tak już duszną atmosferę.

„Czarne Morze” to zrealizowana z wielką wrażliwością historia wykorzystująca gatunkowe wzorce – autor spisał naprawdę elektryzującą opowieść, która zostaje w głowie długo po zakończeniu lektury. Śmielak pokazuje, że doskonale zna zasady gatunku, ale potrafi nimi żonglować na własnych warunkach. To opowieść o tym, że przed pewnymi sprawami nie da się uciec, a jedynym sposobem na pokonanie potwora jest zajrzenie mu głęboko w oczy – nawet jeśli cena za to spojrzenie okaże się najwyższa. Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Czarna Owca.

spot_img
0FaniLubię
0ObserwującyObserwuj
0ObserwującyObserwuj
- Advertisement -spot_img