Obyczajowe demony w kartotece życia – recenzja książki „Mary Miasta”

UDOSTĘPNIJ

Często mówi się, że dom to miejsce, do którego zawsze można wrócić, jednak wydaje się, że najciekawsze opowieści budowane są na zgoła odmiennym fundamencie – na lęku przed powrotem do korzeni. Hanna Szczukowska-Białys w swojej najnowszej powieści „Mary Miasta” udowadnia, że prawdziwy mrok nie czai się w ciemnych zaułkach, lecz w nas samych, czekając cierpliwie na moment, w którym zdecydujemy się otworzyć dawno zatrzaśnięte drzwi.

Książka „Mary Miasta” ukazała się nakładem Wydawnictwa SQN.

„Mary Miasta” to opowieść niesamowicie sugestywna i prawdziwie wciągająca, w której autorka nie tylko utrzymuje mistrzowski poziom serii, ale wręcz redefiniuje ramy współczesnego kryminału psychologicznego. Przez lata Marek Bondys był tym, który wymierzał kary; zawsze szukał sprawiedliwości, teraz jednak to sprawiedliwość szuka jego.

Cienie przeszłości, czyli powrót do korzeni

Hanna Szczukowska-Białys potrafi redefiniować gatunkowe konwencje. Bo „Mary Miasta” nie jest bynajmniej zwykłą historią na temat określonego śledztwa – to raczej literackie doświadczenie o niezwykłej sile rażenia. Właściwie od pierwszych stron Hanna Szczukowska-Białys kreuje gęstą, niemal namacalną atmosferę, w której przeszłość zdaje się być nieustanną towarzyską tuż za plecami bohaterów. Punkt wyjścia jest brutalny i surowy: młoda rowerzystka zostaje napadnięta w drodze do pracy, a niedługo później jej okaleczone ciało zostaje odnalezione przez nauczyciela z Myślęcinka.

Sprawą musi zająć się jednak inny śledczy, ponieważ Marek Bondys – po raz pierwszy od dawna – bierze urlop. Odpoczynek okazuje się jednak iluzją. Dziwny list budzi w komisarzu wspomnienia, które próbował upchnąć w najciemniejszych zakamarkach pamięci. Specyficzna przesyłka od Artura Goletemese to niemile widziane zaproszenie do Miasta, do którego się nie wraca… a przynajmniej nie powinno. Miejsca, które Bondys znienawidził, zanim jeszcze zdążył je poznać, a które karmi się tym, o czym ludzie próbują za wszelką cenę zapomnieć.

Obyczajowe demony w pokoju 1046

Centralnym punktem tej traumatycznej podróży staje się hotel Prezydentia – niegdysiejszy symbol świetności Miasta, dziś świadek jego moralnego upadku. To tam doszło do brutalnego zabójstwa, a pokój 1046 spłynął krwią dziwnego gościa. Bondys zjawia się na miejscu, ale nie jako chłodny analityk pragnący rozwikłać sprawę. Dla niego powrót do Prezydentii to powrót do koszmaru, który rozegrał się wiele lat wcześniej.

Autorka z maestrią pokazuje, że zbrodnia to nie tylko akt przemocy, to przede wszystkim obyczajowe demony i zbrodnia zapisana w murach. W dusznych korytarzach hotelu najwyraźniej słychać echo dawnych wydarzeń, które pulsuje w żyłach bohaterów. Białys kreuje wizję miejsca, w którym… diabeł nie śpi z taką pasją, że Miasto staje się głównym bohaterem powieści – milczącym świadkiem i jednocześnie katem.

Pomiędzy słońcem a cieniem

Nie da się ukryć, że pomimo potężnego ładunku emocjonalnego, nieoczywistej aury egzystencjalnej, „Mary Miasta” pozostają chirurgicznie precyzyjnym kryminałem. Skrojonym według najlepszych prawideł gatunku. Równoległe wątki – bydgoskie dochodzenie oraz mroczna konfrontacja w hotelu Prezydentia – zazębiają się bezbłędnie, oddając dwoistość natury świata, w którym słońce i cień walczą o dominację.

Fakt, że owa przestrzeń – owo Miasto – pozostaje niedookreślona geograficznie, potęguje jej uniwersalną siłę. To literacka brawura, która pozwala czytelnikowi nanieść na tę mapę własne lęki. Co więcej, jest to przestrzeń, z której „rzeczywiście się nie wraca”, bo po spotkaniu z taką dawką prawdy o sobie samym, nikt nie pozostaje taki sam.

„Mary Miasta” to książka spektakularnie zrealizowana w formie, naprawdę intrygująca w treści, stanowiąca absolutne ukoronowanie dotychczasowej drogi twórczej Hanny Szczukowskiej-Białys. To opowieść o tym, że przed cieniem nie da się uciec, dopóki nie oświetli się go pełnym światłem prawdy. Jeśli szukacie literatury, która zostawia w duszy trwały ślad i zachwyca odwagą w eksplorowaniu najtrudniejszych emocji – trafiliście pod właściwy adres.

spot_img
0FaniLubię
0ObserwującyObserwuj
0ObserwującyObserwuj
- Advertisement -spot_img