Wstrząśnięty, niezmieszany, a do tego… w bardzo młodym wydaniu. Wszystko wskazuje na to, że giełda nazwisk do roli agenta 007 właśnie doczekała się swojego lidera. Jeśli wierzyć najnowszym doniesieniom z serca Hollywood, nowym Jamesem Bondem ma szansę zostać Jacob Elordi.

Z początkiem 2026 roku media branżowe zalały informacje o tajnych spotkaniach. Australijski aktor, który dopiero co odebrał nominację do Oscara za rolę we „Frankensteinie” Guillermo del Toro, miał spotkać się z producentami z Amazon MGM oraz – co najważniejsze – z samym Denisem Villeneuve’em.
To właśnie wizjoner odpowiedzialny za „Diunę” ma stanąć za sterami nowej ery Bonda, a Elordi wyrasta na jego głównego faworyta. Wybór 28-letniego Elordiego (rocznik ’97) to jasny sygnał, że studio stawia na całkowity reboot. Jeśli Jacob otrzyma angaż, zostanie najmłodszym Bondem w historii, detronizując George’a Lazenby’ego.
Szczegóły nowego projektu nie są na razie znane. Denis Villeneuve, który ma całość wyreżyserować, na razie zajęty jest pracami nad trzecią częścią „Diuny”. Za scenariusz odpowiada twórca „Peaky Blinders” Steven Knight.



